Strona główna > Produkty > Historie sukcesu
Historie sukcesu
Dzięki diecie 1300 kcal w końcu się udało!
14.05.2009 r.
Imię: MałgoniaPOZ
Miejsce: Gdynia
Wiek: 38 lat
Schudł(a): 43 kg w 301 dni
Waga początkowa: 110 kg
Waga końcowa: 67 kg
Można żyć z tuszą i wcale się nią nie przejmować. Wmówić sobie, że musi tak być i koniec. Ignorować ostrzeżenia lekarzy, dietetyków, zdławić w sobie potrzebę podobania się, udawać, że tam w lustrze stoi kto inny, nie ja...
Ale czasem zdarza się coś, co sprawia, że udaje się dokonać niemożliwego.
W 1998 roku urodziłam córkę, Celinę. W ciąży ważyłam 130 kg, a po porodzie schudłam, tylko 10 kg. Ale nadal się tym nie przejmowałam. Cieszyłam się córeczką, byłam zadowolona z pracy, miałam wokół siebie wielu wspaniałych, życzliwych znajomych.
Co w moim przypadku wpłynęło na decyzję o rozpoczęciu odchudzania? Mąż akceptował moją tuszę. Nasze małżeństwo, co prawda, zakończyło się rozwodem, ale z zupełnie innych powodów. Odchudzania nie sugerowali też znajomi czy rodzina, bo jeśli nawet mieli mi za złe mój nieposkromiony apetyt i fałdy sadła, to nie dawali po sobie tego poznać. Decyzji tej nie podjęłam również w trosce o zdrowie, bo nic mi specjalnie nie dolegało. Postanowiłam schudnąć dla dziecka, z miłości do córki - wyjawia pani Małgorzata.
Impulsem było pierwsze spotkanie rodziców z wychowawczynią klasy, kiedy Celinka poszła do szkoły. Przekroczyłam próg budynku i oniemiałam z wrażenia: wszędzie eleganckie, cudownie szczupłe inne mamy! Nie wszystkie miały figury modelek, ale w ówczesnym wcieleniu (znów około 130 kg) wpadłam w histerię, postrzegając siebie jako hipopotama toczącego się między dziesiątkami klonów Claudii Schiffer. To było straszne. Dotarło do mnie, że moja Celinka ma najgrubszą mamę w całej szkole. Powiedziałam sobie, że jej mama musi szczupło i ładnie wyglądać! Kiedy sama byłam mała, śmiano się ze mnie, że jestem gruba, teraz chciałam tego oszczędzić Celince.
Przygotowania do rozpoczęcia odchudzania zaczęłam od zakupu kolorowych magazynów dla kobiet, szczególnie tych mówiących o dobrym odżywianiu się, fitness i samym odchudzaniu. Kolejny krok to wyszukiwanie w Internecie informacji na temat diety i odchudzania. Przeczytałam dziesiątki stron www na ich temat i zdecydowałam się na dietę ShapeOK. Wydała mi się one dobra propozycją, ze względu na dobry smak dań z planów diety, chwalonych przez moich wirtualnych znajomych z Internetu. Zaproponowano mi dietę 1700 kcal.
Na początku było ciężko, nawet bardzo ciężko. Po latach złych nawyków żywieniowych miałam z dnia na dzień zacząć zdrowo się odżywiać. Przyzwyczajenie się do nowej diety zajęło mi jakieś 2 tygodnie, a więc dość szybko. Muszę przyznać, że są one dobrze skomponowane i smaczne. Gdy po kilku tygodniach zaczęłam zauważać wyraźną poprawę moja motywacja niesamowicie wzrosła. Pomyślałam wtedy, że muszę się jeszcze bardziej postarać i przyspieszyć zrzucanie zbędnych kilogramów. Dlatego też jako uzupełnienie diety zakupiłam batony i koktajle ShapeOK. Rzeczywiście, po tym, jak zaczęłam je stosować moje odchudzanie się nabrało rozpędu. Wszystko szło sprawnie i po 9 miesiącach byłam już o ponad 36 kilogramów lżejsza! Prawdę mówiąc nawet w najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że może się to udać.
To nauczyło mnie jednego - jeśli tylko jest się odpowiednio konsekwentnym, w życiu można wszystko osiągnąć!





